Cyberbezpieczeństwo

Cyberbezpieczeństwo

Telefon od „pracownika banku”: jak to brzmi w praktyce

Rozbieramy prawdziwy scenariusz oszustwa zgłoszony przez mieszkańca naszej gminy — zdanie po zdaniu, z zaznaczeniem momentów, w których dało się je przerwać.

Telefon komórkowy z nieznanym numerem na ekranie

Ten scenariusz dostaliśmy od mieszkańca naszej gminy, który stracił w ten sposób oszczędności. Opisujemy go, bo powtarza się niemal identycznie — zmieniają się tylko kwoty.

Jak przebiega rozmowa

„Dzień dobry, dzwonię z departamentu bezpieczeństwa Pana banku.” Prawdziwy bank przedstawia się imieniem, nazwiskiem i numerem pracownika, a przede wszystkim nie dzwoni z ostrzeżeniem o transakcji, którą sam mógłby po prostu zablokować.

„Widzimy próbę przelewu na 4 800 zł do Bułgarii. To Pan?” Wywołanie paniki jest tu celem, nie skutkiem ubocznym. Wysoka, ale nie absurdalna kwota i odległy kraj — konstrukcja obliczona na to, żebyś przestał myśleć.

„Muszę Pana zweryfikować. Proszę podać kod, który wysłaliśmy SMS-em.” To moment, w którym rozmowa staje się przestępstwem. Żaden bank nigdy nie prosi o kod z SMS-a. Kod służy do zatwierdzania operacji, nie do potwierdzania tożsamości — podając go, sam autoryzujesz przelew.

„Nie rozłączajmy się, sprawa jest w toku.” Utrzymywanie połączenia ma jeden cel: uniemożliwić Ci zadzwonienie do banku.

Trzy zdania, które kończą tę rozmowę

  • „Rozłączam się i zadzwonię na numer z odwrotu karty.”
  • „Nie podaję kodów przez telefon.”
  • „Jeśli to pilne, proszę o pismo.”

Za każdym razem odkładasz słuchawkę i sam dzwonisz do banku — na numer przepisany z karty płatniczej albo z oficjalnej strony, nigdy z historii połączeń.

Co zrobić, gdy kod już został podany

  1. Natychmiast zadzwoń do banku i zgłoś nieautoryzowaną transakcję.
  2. Zastrzeż kartę i zmień hasło do bankowości.
  3. Złóż zawiadomienie w komendzie policji — bank będzie o nie pytał.
  4. Zgłoś numer telefonu na policyjną listę incydentów.

Pierwsza godzina ma znaczenie: część przelewów da się jeszcze wstrzymać.


Na zajęciach robimy z tego ćwiczenie na głos — jedna osoba czyta scenariusz oszusta, druga uczy się rozłączać. Brzmi banalnie, działa lepiej niż wykład.